Przejdź do głównej zawartości

Przemytniczka warzyw



Przemytniczka warzyw to ja, a prawą ręką mojego gangu jest ostry jak brzytwa bender😊

Mniej więcej od dwóch lat proszę, zachęcam, namawiam i tłumaczę mojej niespełna trzyletniej córce, że warzywa są pyszne i zdrowe i warto je jeść, a ona nie może w to uwierzyć. Jedyne warzywo, które toleruje jest szanowny ziemniak. Jeśli o zgrozo niepostrzeżenie wpadnie do miseczki z ukochanym rosołkiem natka pietruszki to jest ona ostrożnie wyciągana dwoma paluszkami, następnie rączka, do której należą owe paluszki kierowana jest w moją stronę i z wyrazem zniesmaczenia, a nawet odrazy wypowiadane jest głośno jedno słowo muuuucha. I ta oto mucha vel natka, albo odwrotnie, jak kto woli, ląduje w koszu tam gdzie, zdaniem mojej córci, jej miejsce.
Ale mama się nie poddała i wpadła na genialny w swej prostocie pomysł. I oto właśnie w ten sposób obok sławnego w naszej kuchni słowa muuuucha zagościło na dobre, zdecydowanie przyjemniejsze słowo blendujemy😊
Tak, to był strzał w dziesiątkę. Co prawda blendowanie warzyw do ulubionego rosołku raczej odpada, ale taka pomidorowa, ogórkowa, brokułowa i mój hit nad hity, coś z czego jestem ogromnie dumna, a raczej z siebie jestem dumna, że wpadłam na kolejny obok blendowania wspaniały pomysł. Oto drodzy Państwo królowa nad królowymi w naszej kuchni zupa krem z porów. Pomyślicie taaaaaaaa jej niespełna trzyletnia córka nie lubiąca warzyw zje krem z porów. Otóż tak i to z dokładką. Przepis banalny:
- 3-4 ziemniaki
- 2 marchewki
- pietruszka (korzeń + natka)
- seler
- 2 duże pory
- serek topiony (myślę, ze to on odwala tu większość roboty😊)
- przeprawy do smaku wedle uznania, ja używam produkowaną przez moją mamę wegetę.
Warzywa kroimy, zalewamy wodą i gotujemy ok.30-40 min., następnie dodajemy serek, gotujemy jeszcze chwilę aby się rozpuścił i na koniec blendujemy.
Zupka jest sycąca. Ja z mężem lubimy ją z grzankami, a nasze córki z kawałeczkami piersi kurczaka.

Życzę smacznego

                                                                  źródło: Internet

Zalety tego trochę niedocenianego warzywa są naprawdę duże. Zawiera sporą dawkę żelaza, ponoć większą iż buraki, witaminy C, a także naturalnego prebiotyku. Działa oczyszczająco, może być bazą do wielu potraw, a także głównym składnikiem syropów i soków. Ja do diety swych dzieci por wprowadzałam mniej więcej około pierwszych urodzin.


PS. A może Wy macie jakieś fajne pomysły na zachęcenie dzieci do jedzenia warzyw? Chętnie skorzystam.


Komentarze

  1. Sama bardzo lubię krem z porów :) A serek topiony nadaje mu fajnego smaku i kremowej konsystencji :) Ja robię dziewczynom koktajle z dodatkiem szpinaku/jarmużu/roszponki :)
    Też jestem przemytnikiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejne wyzwanie - jarmuż☺My matki - kobiety wielu profesji😉

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Witam Cię na moim blogu. Blog ten, jak wskazuje jego nazwa, chcę poświęcić pasji. Dla mnie życie to pasja. Mam nadzieję, że się polubimy. Pozdrawiam Cię i zapraszam jak najczęściej do mojego wirtualnego świata. Każdy Twój komentarz będzie dla mnie wyróżnieniem. Pozdrawiam Pasjo(m)atka 😊

Doszłam do wniosku, że wszyscy powariowaliśmy. Ja dla siebie już szukam ratunku

Kilka dni temu spotkałam na zakupach znajomą, z którą zaczęłyśmy opowiadać sobie wrażenia z wakacji. Ona z trójką dzieci, ja z dwójką. Obie zgodnie stwierdziłyśmy, że nasze dzieci są zdecydowanie nadaktywne i moja znajoma zapytała właściwie samą siebie: Dlaczego one takie są? (tzw. ruchliwe, nie do upilnowania itp.) i sama odpowiedziała sobie na to pytanie stwierdzając: Chyba dlatego, że to my jesteśmy tacy nerwowi. W drodze do domu naszła mnie refleksja i stwierdziłam, że chyba wszyscy zwariowaliśmy w tym dzisiejszym świecie. No może z jakimiś wyjątkami. Moja znajoma miała rację jesteśmy nerwowi nawet Ci, którym wydaje się że nie są. Głównie wynika to z tego, że staliśmy się zadaniowcami. Każdego dnia wyznaczamy sobie cele (od wyszorowania łazienki do przebiegnięcia 5 km), które musimy zrealizować i już ten fakt powoduje, że zaczynamy odczuwać stres, który narasta gdy napotykamy problemy na drodze do realizacji naszego celu.  Sami się nakręcamy, co obserwują nasze dzieci lub co go...

Moje skromne rozważania o szczęściu

Wczoraj moja młodsza córcia skończyła roczek. Nie będę oryginalna jeśli napiszę Kiedy to zleciało? Przyjęcie zorganizowaliśmy w ogrodzie, pogodę mieliśmy wymarzoną, wszystko wyszło pięknie. Ja po ogarnięciu zamieszania z prezentami, tortem itp. usiadłam w końcu razem z gośćmi i tak patrząc na bawiące (a raczej szalejące po całym ogrodzie) dzieci, naszą rodzinę, przyjaciół i moją 94-letnią kochaną babcię pomyślałam, że ten właśnie obrazek nazwać mogę SZCZĘŚCIEM moim szczęściem. Tak mam szczęście i nie boję się napisać tego publicznie, a nawet głośno powiedzieć. Mam wyczekane, wymodlone, cudowne dzieci, męża wcale niecudownego😉, dom, pracę, zdrowie i to jest moje osobiste szczęście. Ktoś mógłby powiedzieć, ze to banał bo nie mam milionów na koncie, za to mam kilka kilogramów więcej na sobie, dom, który jeszcze wykańczamy, dzieci z małą różnicą wieku (jeśli też ktoś ma, to wie co to znaczy) itd., itd. itd. mogłabym wymieniać w nieskończoność. Ale czy w życiu chodzi o to by skupiać się n...